Biedronki
Książeczka dla dzieci to wielka rzecz! W końcu dzieci to najbardziej wymagający odbiorcy wszelkiej sztuki. Nie każdy pokusiłby się o napisanie wesołego, zabawnego a na dodatek pouczającego wierszyka dla dzieci.
Sokólska poetka pani Leonarda Szubzda miała niebłahy powód, by zabrać się za dziecięcą twórczość. Pierszym, najważnijeszym odbiorcą utworu o tytule „Biedronki” miała być jej wnuczka - Malinka. Wierszyk powstał! Rymowany tekścik łatwo wpada w ucho i sam maluje w wyobraźni postacie. Łatwo sobie je wyobrazić...ale przenieś to na papier!? Tu niezbędna stała się współpraca poetki z dziećmi uczęszczającymi na zajęcia plastyczne w Sokólskim Ośrodku Kultury prowadzone przez instruktora plastyki - Ewę Petelczyc. Spotkanie z poetką, wspólne czytanie wiersza, rozmowa, opowiadanie zaowocowały pięknymi pracami plastycznymi. Dzieci malowały pastelami - do każdej sceny z wiersza powstała barwna ilustracja.
Aż milo popatrzeć! Zapraszamy do obejrzenia prac i
oczywiście do przeczytania wiersza.
Ps. Na razie książeczkę „wydano” metodą domową. Istnieje też w wersji wirtualnej - na stronie SOK. Kto wie..może znajdzie się sponsor, żeby powstały egzemplarze pachnące farba drukarską?
Biedronki
Pierwsza biedronka miała na imię Amelka
od urodzenia sportsmenka była z niej wielka
ćwiczyła biegi, rzuty, przełaje i skoki z trawy
i nigdy dosyć nie miała takiej zabawy
Druga biedronka była od pierwszej mniejsza
na sukieneczce miała dwie kropki ciemniejsze
Mama biedronka wołała na nią: Basieńko
już zaraz wieczór, wracaj do domu córeńko
Trzecia biedronka lubiła hasać po łące
śpiewać i tańczyć i wąchać kwiatki pachnące
na imię miała trzecia biedronka Celinka
bardzo posłuszna była z Celinki dziewczynka
Czwarta biedronka bardzo kochała zwierzęta
by im pomagać była nadzwyczaj chętna
miała psa Maksia i puszystego kotka
czwarta biedronka czyli po prostu Dorotka
Piąta najmłodsza lubiła piesze wycieczki
często chodziła dosyć daleko nad rzeczkę
gdy nikt nie widział wchodziła także na drzewa
ta wędrowniczka piąta biedronka to Ewa
Mama biedronka kochała swoje córeczki
szyła im nowe płaszczyki w czarne kropeczki
i pilnowała by wszystkie były na łączce
wszystkie to tyle ile masz palców na raczce











