strona główna

dom kulturymuzeumkinoklubkontakt
 
 OKIENKO MALUCHA

wydarzenia

foto relacje

działalność sok

inna działalność

okienko malucha

archiwum

CZEKAJĄC NA MIKOŁAJA

Drogie dzieci! Pamiętajcie, żeby dobrze przygotować się na przyjście Świętego Mikołaja! Ten wierszyk troszkę Wam w tym pomoże... Przeczytajcie!

CZEKAJĄC NA MIKOŁAJA

    Bartek leżąc w łóżku był bardzo przejęty,

Chciał zobaczyć jak Mikołaj podkłada prezenty.

Dobrze  wiedział, że szybko sen go jednak zmorzy,

Dlatego na dywanie swe autka rozłożył.

    -Gdy wszystkie zabawki leżą w bałaganie,

Mikołaj nie przejdzie cichutko, by nie stanąć na nie.

Ja wtedy się obudzę i zobaczę staruszka,

Jak z prezentami przechodzi obok mego łóżka.

   Jednak gdy noc nastała, Mikołaj mknął saniami,

Obdarowywał ludzi cudnymi prezentami.

Odwiedził wiele dzieci, lecz nie wszedł do Bartka,

Gdyż miał na podłodze rozrzucone autka.

Dlatego sprzątajcie dzieciaki zabawki z podłogi,

Bo Mikołaj nie chce u was złamać sobie nogi.

                                     Mieczysław Kieliński

 

Gdyby ktoś z Was, miał problem z wierszykiem, którym trzeba podziękować Świętemu Mikołajowi... to polecamy np. taki:

Mikołaju Nasz, dobre serce masz
Ja Ci powiem ładny wierszyk - Ty mi prezent dasz

Krzyżówka zimowa

Zapraszamy do rozwiązania zimowej krzyżówki. Z pewnością sobie poradzicie z tymi hasłami. Wszystkie wpisujemy poziomo. Hasło znajdziecie w pogrubionej, środkowej rubryce.

1. Kiedy sypnie z nieba, pola, łąki w mig pobiela

2. Pięknie pachnie, igły nosi, cały rok zielona rośnie

3. Jestem sobie biały Pan i na głowie garnek mam. Nosek mój z marchewki jest. Czy już wiecie kim ja jestem?

4. Grudzień kończy każdy rok. Jaki miesiąc wita go?

5. Szczypie w nosek w rączki też, gdy zapomnisz schować je

6. Raz do roku, w czasie świąt, przy choince śpiewasz ją

7. Święty, który rozdaje prezenty

SOK, 21 grudnia 2010 r.

Drogie dzieci !

Przeczytałyście Bajkę o kocie KOLORZE? Stworzyły ja dzieci biorące udział w projekcie „Żyjemy razem” w Białostockim Ośrodku Kultury. Narysujcie, jak według Was wygląda to kocisko. Przynieście prace do Sokólskiego Ośrodka Kultury a my je umieścimy w Okienku malucha, na stronie www.sok.org.pl

ZOBACZ BAJKĘ >>> [.jpg]

ZOBACZ WIĘCEJ >>> [.jpg]

Opowiadania i wierszyki Oli

***
Moja babcia
Była w domu
Ja ją przytuliłam
Dziś
Raz pocałowała mnie
Wiec ja ją razy pięć

***
Babcia jest najlepsza na świecie,
Czy wy dzieci o tym wiecie?
Ja swą babcię bardzo kocham,
Nie żartuję ani trochę,

***
Dziadek mnie kocha bardzo mocno.
Ja go też.
Czy wiecie dzieci, ze mój dziadek jest najwspanialszy?
A ty, misiu wiesz?
Czy ty dziadka kochasz też?

Sen Oli
Czasem mi się śni, że Pan Jezus wychodzi z uśmiechu, a Matka Maryja za Nim i jest
w najbłękitniejszej szacie, którą widziałam w śnie. Była tak ładna Maryja jak Niebo
z chmurkami, które bardzo lubię – jak świętych. Jezus ma czerwone szaty – piękne jak serce. I miał serce tak piękne, że aż czerwienia błyszczało. I w śnie mówiły „Oleńko zapraszamy Cię do Nieba”. Poleciałam do Nieba, bo dali mi skrzydła. Byłam tam cały wieczór.

„Jabłko i Banan”

Kochany Banan i Jabłko. To są przyjaciele. Są razem w Bananowym Domku. Do tego się cieszą, że mogą się bawić. Banan pyta:

- „Jakie zabawy lubisz Jabłuszko?”

- „Lubię się bawić w chowanego” - odpowiedziało Jabłuszko.

- „Super”

„Jabłko, Banan i Gruszka”

Pewnego dnia Jabłko i Banan spotkali nowego przyjaciela – Gruszkę. Gruszka nazywała się Ola. Następnego dnia było słonecznie.

Banan, Jabłko i Gruszka bawili się i wszyscy razem się cieszyli.

Raz Banan i Jabłko z Gruszką poszli na targ. Nagle ktoś ich chwycił, gdy właśnie się opalali. I już znaleźli się w koszyku pana sprzedawcy.

Owoce te kupiła pani Małgorzata. Wszystkie te owoce zaniosła do domu. Pani Małgorzata zawołała swoją córeczkę Anię: „Zobacz co kupiłam” - powiedziała mama do córki.

Ania krzyknęła: - „Ja nie chcę tych owoców! Ja nie chcę ich jeść! One są zaczarowane! Nie obieraj ich mamo!”

Ania zwróciła się do mamy: - „Proszę, powiedz mamo tym owocom, aby się obudziły i poszły za mną.”

Owocki zaczęły się ruszać i poszły za Anią. Zatrzymały się i patrzyły na pokój Ani.

Ania zapytała - „Owocki, owocki, czy podoba się Wam mój pokój?”

One odpowiedziały - „Podoba się nam Twój pokój”

Dziewczynka aż się zdziwiła i powiedziała - „Odtąd zostaniecie ze mną na zawsze”.

Wiersze

***

Tulipan rośnie na trawie też

Jak pyszna słodka wanilia

Wanilia ma kolor też

Jak żółty owoc na drzewie

Wiśnie mają kolor różyczki

Różyczka ma kolce jak igły jeża

I jak kły u dinozaura

Dinozaur ma ogon jak wieloryb brzydki

Wieloryb ma wygląd brzydki

I jest podobny do delfina

Który się smuci

Delfin jest przyjazny człowiekowi

Dla dziecka małego jak ja

Oleńka się nazywam

Tak się może nazywać też autor innej książeczki

Np. Olek też na O

niedziela wieczór 02.11. 2008r.

***

Dlaczego?

Dlaczego pada deszcz?

Dlaczego pada śnieg?

Dlaczego wieje wiatr?

Dlaczego spadają liście?

Dlaczego chorują drzewa?

Dlaczego chorują ludzie?

Nienormalny jest ten świat

Pełen marzeń

Dlaczego Bóg stworzył

Taki  

Nienormalny świat

07.09.2007 r.

*** 

Wierszyk o wełnie

wiła się wełna

wrzeciono w niej

potem królewna

ukłuła się w nie

potem królewicz

pocałował ją

02.09.2006 r.

*** 

Czy dzień czy noc

Zawsze kocham Cię

Gdy rosną kwiatki

Lub resztka z nich

Nadal Cię kocham

Gdy kocham Cię

To też reszta kocha mnie

Gdy mówię, że kocham Cię

To wszyscy odpowiedzą mi,

Że też kochają mnie!

wrzesień 2008 r.

***  
Opowiadania i wierszyki stworzyła Ola Zalewska lat 5. Teksty spisała jej babcia Anna. Wygląda na to, że marzenia Oleńki o zostaniu artystką są bliskie spełnienia.

Biedronki

Książeczka dla dzieci to wielka rzecz! W końcu dzieci to najbardziej wymagający odbiorcy wszelkiej sztuki. Nie każdy pokusiłby się o napisanie wesołego, zabawnego a na dodatek pouczającego wierszyka dla dzieci.

Sokólska poetka pani Leonarda Szubzda miała niebłahy powód, by zabrać się za dziecięcą twórczość. Pierszym, najważnijeszym odbiorcą utworu o tytule „Biedronki” miała być jej wnuczka - Malinka. Wierszyk powstał! Rymowany tekścik łatwo wpada w ucho i sam maluje w  wyobraźni postacie. Łatwo sobie je wyobrazić...ale przenieś to na papier!? Tu niezbędna stała się współpraca poetki z dziećmi uczęszczającymi na zajęcia plastyczne w Sokólskim Ośrodku Kultury prowadzone przez instruktora plastyki - Ewę Petelczyc. Spotkanie z poetką, wspólne czytanie wiersza, rozmowa, opowiadanie zaowocowały pięknymi pracami plastycznymi. Dzieci malowały pastelami - do każdej sceny z wiersza powstała barwna ilustracja.

Aż milo popatrzeć! Zapraszamy do obejrzenia prac i oczywiście do przeczytania wiersza.

Ps. Na razie książeczkę „wydano” metodą domową. Istnieje też w wersji wirtualnej - na stronie SOK. Kto wie..może znajdzie się sponsor, żeby powstały egzemplarze pachnące farba drukarską?

Biedronki 

Pierwsza biedronka miała na imię Amelka
od urodzenia sportsmenka była z niej wielka
ćwiczyła biegi, rzuty, przełaje i skoki z trawy
i nigdy dosyć nie miała takiej zabawy

Druga biedronka była od pierwszej mniejsza
na sukieneczce miała dwie kropki ciemniejsze
Mama biedronka wołała na nią: Basieńko
już zaraz wieczór, wracaj do domu córeńko

Trzecia biedronka lubiła hasać po łące
śpiewać i tańczyć i wąchać kwiatki pachnące
na imię miała trzecia biedronka Celinka
bardzo posłuszna była z Celinki dziewczynka

Czwarta biedronka bardzo kochała zwierzęta
by im pomagać była nadzwyczaj chętna
miała psa Maksia i puszystego kotka
czwarta biedronka czyli po prostu Dorotka

Piąta najmłodsza lubiła piesze wycieczki
często chodziła dosyć daleko nad rzeczkę
gdy nikt nie widział wchodziła także na drzewa
ta wędrowniczka piąta biedronka to Ewa

Mama biedronka kochała swoje córeczki
szyła im nowe płaszczyki w czarne kropeczki
i pilnowała by wszystkie były na łączce
wszystkie to tyle ile masz palców na raczce

Dołączone pliki

Książeczka pt. "Biedronki" w formacie pdf do pobrania.

Bajka na dobranoc

Dzień, w którym ryby odzyskały swoje kolory, czyli okropna historia Franka Pióropłetwego.

Dawno, dawno temu, dawniej niż potraficie sobie wyobrazić, wszystkie ryby w morzu były tego samego szarego koloru. Smutnego, nieciekawego szarego koloru. Nigdzie nie można było dostrzec ani jednej rybki innego koloru - ani jednej żółtej, ani jednej czerwonej, a już na pewno ani jednej niebieskiej.

Jak to możliwe? - zapytacie. Właściwie można to nazwać wypadkiem przy myciu. Albo raczej wypadkiem przy szorowaniu. Albo też, ściśle rzecz ujmując, był to wypadek przy szorowaniu z użyciem zbyt dużej ilości mydła. A było to tak: Franek Pióropłetwy, który był bardzo zawadiacką rybką, po zabawie z kolegami na rybim podwórku (które ludzie nazywają rafą koralową) wrócił do domu CAŁY brudny! Mama Franka, jak się domyślacie, nie była zadowolona. Od razu złapała wiadro pełne gorącej wody z mydłem, by porządnie wyszorować swojego urwisa.

Zapomniała jednak o tym, że to nowe mydło niezwykle skutecznie wszystko wybiela i ma specjalną formułę usuwającą brud, a więc jest idealne do prania bardzo zabrudzonych podkoszulek, ale nie do mycia ryb! Po zakończeniu szorowania, okazało się, jak się pewnie domyślacie, że Frankowi zmyły się wszystkie kolory! A ponieważ wszystkie ryby pływały w tej samej wodzie, a mydło było bardzo silne, kolory straciła też mama Franka, jego bracia, ciotka, sąsiedzi i wiele innych ryb. Nagle okazało się, że nie ma już żadnej kolorowej całym morzu, wszystkie są szare i niczym się od siebie nie różnią.

Nastały bardzo smutne i ponure dni i tygodnie. W końcu jednak rybom udało się odzyskać kolory! Oto jak do tego doszło. Nie, nie, nie przebrały się w kolorowe kostiumy - po prostu się pomalowały. Franek Pióropłetwy miał wielkie wyrzuty sumienia z powodu tego, co się stało, bo wiedział, że to głównie jego wina. Pewnego dnia znalazł na dnie morza mnóstwo puszek z farbą, które prawdopodobnie wypadły z jakiegoś statku w czasie burzy. Nie namyślając się długo, Franek cały się pomalował: twarz - na żółto, płetwy - na czerwono, a resztę - na niebiesko bardzo szykownie. Tak się to wszystkim rybom spodobało, że też zapragnęły być znów kolorowe. Na szczęście farb było pod dostatkiem i każdy mógł się pomalować tak, jak chciał. Po dwóch dniach malowania podwodny świat stał się jak dawniej, a może nawet jeszcze bardziej kolorowy i wesoły.

Na pamiątkę dnia, w którym odzyskały kolory, ryby obchodzą co roku Dzień Bez Mycia. Woda w morzach i rzekach jest wtedy szarobura. Tego dnia ryby nie myją się przez cały dzień i cieszą się ze swoich pięknych barw.

Bajka o Ciepłym i Puchatym

W pewnym mieście wszyscy byli zdrowi i szczęśliwi. Każdy z jego mieszkańców rozdawał innym coś, czego coraz bardziej przybywało. Wszyscy swobodnie obdarowywali się Ciepłym i Puchatym wiedząc, że nigdy go nie zabraknie.

Mamy dawały Ciepłe i Puchate dzieciom, kiedy wracały do domu; żony i mężowie wręczali je sobie na powitanie, po powrocie z pracy, przed snem; nauczyciele rozdawali w szkole, sąsiedzi na ulicy i w sklepie, znajomi przy każdym spotkaniu; nawet groźny szef w pracy nierzadko sięgał do swojego woreczka z Ciepłym i Puchatym. Nikt tam nie chorował i nie umierał, a szczęście i radość mieszkały we wszystkich rodzinach.

Pewnego dnia do miasta sprowadziła się zła czarownica, która żyła ze sprzedawania ludziom leków i zaklęć przeciw różnym chorobom i nieszczęściom. Szybko zrozumiała, że nic tu nie zarobi, więc postanowiła działać. Poszła więc do jednej młodej kobiety i w najgłębszej tajemnicy powiedziała jej, żeby nie szafowała zbytnio swoim Ciepłym i Puchatym, bo się skończy i żeby uprzedziła o tym swoich bliskich. Kobieta schowała swój woreczek głęboko na dno szafy i do tego samego  namówiła męża i dzieci. Stopniowo wiadomość rozeszła się po całym  mieście, ludzie poukrywali Ciepłe i Puchate, gdzie kto mógł. Wkrótce zaczęły się tam szerzyć choroby i nieszczęścia, coraz więcej ludzi zaczęło umierać.

Czarownica z początku cieszyła się bardzo: drzwi jej domu na dalekim przedmieściu nie zamykały się. Lecz wkrótce wyszło na jaw, że specyfiki nie pomagają i ludzie przychodzili coraz rzadziej. Zaczęła więc sprzedawać Zimne i Kolczaste, co trochę pomagało, jednak życie ludzi w miasteczku toczyło się wśród chorób i nieszczęść.

I byłoby tak może do dziś, gdyby do miasta nie przyjechała pewna kobieta, która nie znała argumentów czarownicy. Zgodnie ze swoimi zwyczajami zaczęła całymi garściami obdzielać Ciepłym i Puchatym dzieci i sąsiadów. Z początku ludzie dziwili się i nawet nie bardzo chcieli przyjmować – bali się, że będą musieli oddać. Ale kto by upilnował dzieci! Brały, cieszyły się i kiedyś jedno z drugim powyciągały ze schowków swoje woreczki i  znów jak dawniej  zaczęły rozdawać.

Jeszcze nie wiemy, czym skończy się ta bajka. Jak będzie dalej, zależ od Ciebie.

Serwis internetowy Sokólskiego Ośrodka Kultury © Wszelkie prawa zastrzeżone  ::  Autorski projekt i wdrożenie serwisu: RonStudio www.ron.pl